Cytat na dziś

3 Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? 4 Skoro jeden mówi: «Ja jestem Pawła», a drugi: «Ja jestem Apollosa», to czyż nie postępujecie tylko po ludzku? 5 Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. 6 Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. 7 Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg.
/1 Kor 3/

Moje pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich – 2008 r.

Kraków, 13 lutego 2008 r.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
Aleja Solidarności 77
00 – 090 Warszawa

Szanowni Państwo,

Mam nadzieję uzyskać od Państwa, urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazówki, w jaki sposób mogę postąpić, aby wykorzystując należne mi prawa wydobyć się z tragicznej sytuacji. Naświetlając Państwu moją sprawę zmuszona jestem opisywać ją tak, jakby dla Państwa tego rodzaju sprawa była zupełnie czymś nowym. Nigdzie dotąd nie zauważyłam relacji o jakiejś podobnej do mojej historii, a bardzo aktywnie śledzę wszelkie wiadomości na temat krajowych wydarzeń. Z tego wnioskuję, że historia taka jak moja jest dla Państwa zupełnie czymś nieznanym i że nie spotkaliście się Państwo z podobnymi mechanizmami działania, jakie doprowadziły do takiej jak moja tragicznej sytuacji. Mówię tu o mechanizmach wdrożonych przez służby tajne. Słyszy się, i to bardzo wiele, bo prawie co dzień, o działaniach służb tajnych względem polityków, dziennikarzy, osób na ważnych państwowych stanowiskach, ale o działaniach względem cywili, zwykłych obywateli, nie słyszy się nic. Każdy w Polsce dowiaduje się z mediów o podsłuchiwaniu rozmaitych przedstawicieli aparatu państwa przez służby specjalne, o knutych przez nie intrygach w środowisku dziennikarskim, o inspirowanych przez nie i z ich udziałem aferach finansowych itp. Tego typu informacji na temat przestępczej aktywności służb tajnych jest ogrom, natomiast o aktywności przestępczej tych służb względem zwykłych obywateli nie ma wcale. Moja sprawa jest przykładem takiej właśnie aktywności służb względem zwykłego obywatela. Czy jest to jedyny taki przypadek? Sądząc z informacji podawanych publicznie, wydawałoby się, że jedyny. Lecz ja sądzę, że nie jest on jedyny. Wobec Polski służby tajne realizowały po Okrągłym Stole konkretny plan. W ramach tego planu służby prowadziły działania zarówno w środowisku polityczno-przywódczym kraju i dziennikarskim, jak również wśród zwykłych obywateli.

W jaki sposób ja mogę bronić się przed przestępczą działalnością tajnych służb? W jaki sposób bronić się, skoro służby te posługują się metodami i mechanizmami ściśle tajnymi? Jak udowodnić autorstwo tych służb, skoro proceder przestępczy przeprowadzany jest perfidnie, przy zachowaniu reguł konspiracji, a na dodatek pod płaszczykiem prawa i interesu państwowego? Po Okrągłym Stole agenci pozostali po komunizmie realizowali plan korzystając z tego, że ich ze struktur aparatu państwa nie usunięto. Aż do chwili rozwiązania WSI ukrywano przed społeczeństwem ich obecność w aparacie państwa i ich działalność szkodliwą dla Polski. Przez siedemnaście lat owi agenci aktywni byli nie tylko względem elit przywódczo-politycznych i dziennikarzy, bo także wobec zwykłych obywateli. Jak to teraz zwykły obywatel ma udowodnić? Dla porównania, osoby więzione czy internowane przez reżim komunistyczny, dysponujące pismami potwierdzającymi fakt, mogą nimi się wykazać, albo da się potwierdzić fakt uwięzienia jakimś wpisami w rejestrach lub też można oprzeć się w dowodzeniu na zeznaniach świadków. Natomiast w przypadku działań prześladowczych i wyniszczających względem osoby, prowadzonych przez służby tajne, według reguł ścisłej konspiracji, takich dowodów ofiara dostarczyć zazwyczaj nie może. Udowodnienie takiego przestępstwa jest możliwe dopiero przy współpracy z odpowiednimi instytucjami aparatu państwa, takimi jak na przykład kontrwywiad. Mogą tego rodzaju instytucje wykazać działalność zorganizowaną, utajnioną, a realizującą jakieś przestępcze czy wrogie wobec Polski cele, na rzecz obcych sił. Mają swoje sposoby na udowodnienie tego, czego zwykły obywatel udowodnić nie ma jak. Mają sposoby, aby stwierdzić i potwierdzić proceder przestępczy czy wrogi, a prowadzony według reguł tajności.

W przeciągu minionych kilkunastu miesięcy zwróciłam się pisemnie do ABW, Agencji Wywiadu i premiera. Nie uzyskałam żadnych odpowiedzi. Zwracałam się relacjonując moją sprawę i z prośbą o interwencję. Miałam nadzieję, że po rozwiązaniu WSI, kiedy obecność i aktywność agentów Moskwy przestała być tematem tabu, zostanę zrozumiana i uzyskam pomoc bądź wskazówki umożliwiające mi wydobycie się z makabrycznej sytuacji, stworzonej przez tajną siatkę, dla której byłam ofiarą i celem, nieprzerwanie, od czasu jeszcze komunizmu. Pierwszą listową kampanię w samoobronie podjęłam w pierwszych latach dziewięćdziesiątych – bez skutku. Okazuje się, że i tym razem moje pisma pozostają bez skutku, pomimo iż nie da się już zarzucić mi chorobliwej wyobraźni ani snucia spiskowej teorii dziejów ani też szpiegomanii – siatka moskiewska okazała się faktem, a nie moim wymysłem. Skoro już opowieść o działaniach agentury moskiewskiej przestano zaliczać do science-fiction, dlaczego ja od wymienionych tu instytucji nie uzyskałam odpowiedzi? Gdybym uzyskała odpowiedź dla mnie niekorzystną, taką na przykład, że nie stwierdzono agresywnych działań siatki wobec mnie, wówczas wiedziałabym, że muszę podjąć inne kierunki postępowania w samoobronie. Niestety nie otrzymałam odpowiedzi żadnej – ani negatywnej, ani pozytywnej. Moje pisma zignorowano zupełnie.

Zewsząd słyszę, że żyjemy w państwie prawa, demokratycznym. W strukturach tajnych demokracji nie ma, ponieważ tam panuje dyscyplina inna, i są to struktury szczelne. Jednakże istnieją zapewne procedury podporządkowujące te struktury aparatowi demokratycznemu państwa. Gdy takich procedur nie ma albo nie są przestrzegane, wówczas tajne struktury stają się państwem w państwie, realizującym bóg wie jakie cele. Doskonalenie demokratycznych procedur w Polsce to zadanie dla całego polskiego społeczeństwa i nie to jest tematem niniejszego pisma. Nie udało się udoskonalić w Polsce demokracji przez siedemnaście lat od Okrągłego Stołu, tajne struktury – państwo w państwie – odniosły nad demokracją zwycięstwo. Ponieważ byłam dla jakichś agentów tych struktur ofiarą i celem, moje życie przebiegało nie jak pod rządami demokratycznymi, lecz ściśle pod butem tajnej obcej agentury. Licząc od Okrągłego Stołu do dziś to jest osiemnaście lat, a biorąc pod uwagę, iż wschodnia siatka zawładnęła moim życiem przed osiemdziesiątym rokiem, to jest w sumie ponad ćwierć wieku, prawie trzydzieści lat. O tym, jak ma przebiegać moje życie, decyduje od około trzydziestu lat tajna obca siatka. I przez ten cały czas nie mam się dokąd zwrócić o uwolnienie mnie z jej łap. Wszędzie, dokąd zwracałam się, siatka wykorzystywała swe wpływy, by moje usiłowania w samoobronie torpedować.

Jeśli by Polska była niepodległa, żadne obce siły nie miałyby do mnie dostępu, a w przypadku agresji wobec mnie, brałyby mnie w obronę stosowne instytucje kraju. Ani jawne, ani tajne działania agresywne wobec zwykłego obywatela nie byłyby ignorowane przez władze kraju. W takiej sytuacji mogłabym powiedzieć, że żyję wolna w wolnym kraju. Teraz tego powiedzieć nie mogę, ponieważ żadna instytucja w Polsce, z urzędem premiera włącznie, nie chce potraktować poważnie mojego zgłoszenia i nie chce podjąć w związku z nim odpowiednich działań, dających mi faktyczną wolność, czyli niezależność od tajnych struktur, gdzie – zgodnie z porzekadłem – bóg jeden wie, na rzecz jakich sił realizowane są cele.

Proszę potraktować to moje pismo jako wstępne. Sprawa, którą chcę rozwiązać, jest skomplikowana i trwa od – jak wspomniałam – blisko trzydziestu lat. Metody, jakimi wobec mnie się posłużono, to materiał na sporą książkę. Wiele spośród tych metod może wydać się niewiarygodnych dla kogoś, kto nigdy z podobnymi metodami się nie spotkał czy o nich nie słyszał. Moja pełna relacja miałaby sens wówczas, gdyby odbierał ją ode mnie ktoś w tej dziedzinie zorientowany. Ponadto, nadanie formalnego biegu moim usiłowaniom wiązałoby się z kosztami, na które mnie nie stać, bowiem zepchnięto mnie do skrajnej nędzy materialnej. Jeśli zdecyduję się na te koszty, muszę mieć pewność, że nie poniosę ich nadaremno.

Metody, jakimi się wobec mnie posłużono, wydałyby się niewiarygodne na policji, gdybym tam udała się ze sprawą. Podobna reakcja nastąpiłaby w sądzie czy prokuraturze. Zresztą to mam już przetestowane w latach dziewięćdziesiątych. Ale jest jeszcze ta trudność w zgłoszeniu procederu agresji wobec mnie, że ludzie po prostu boją się za tą sprawę zabrać. Wiąże się to bowiem z ogromnym ryzykiem. Przeciwstawić się agresywnej siatce, specom szkolonym przez takie instytucje jak GRU czy KGB, to oczywiste samobójstwo. Nic więc dziwnego, że ludzie boją się zabrać za rozpracowywanie mojej sprawy. Dlatego też chciałam zainteresować nią (co mi się nie udało) służby specjalne Polski, czyli ABW, AW, oraz premiera. Przeciwstawić się prężnej, bezwzględnej siatce mogą jedynie instytucje specjalne, wojsko, a nie jeden człowiek czy jakaś mała grupka sędziów czy policjantów. To jest sprawa suwerenności Polski, a nie jakiegoś zakłócania porządku publicznego czy zwykłego przestępstwa. „Dymić” – jak się to mówi – nie przestanę, bo doprowadzono moje życie i życie mojej rodziny do kompletnej ruiny (trzy kolejne pokolenia, z moim synem włącznie), dlatego przestać „dymić” nie mogę. Wroga Rosji chorego z nienawiści z siebie zrobić nie pozwolę. Nie jestem osobą pałającą żądzą zemsty, na taki mój wizerunek się nie zgodzę. Nie pochodzę z rodziny, w której głoszono jakieś antymoskiewskie hasła – przeciwnie, w domu rodzinnym nigdy na temat zwierzchnictwa Związku Radzieckiego nad Polską się nie mówiło. Pierwszy raz z oceną dominacji moskiewskiej nad Polską spotkałam się za czasów solidarnościowego zrywu, ale nawet wtedy nienawiści do Rosjan nie udało się we mnie, młodej wówczas osobie, wzbudzić, ponieważ to jest niezgodne z moją naturą i nie do nienawiści jakiejkolwiek wychowywali mnie rodzice. Nieludzkie traktowanie mnie, jakie nastąpiło od końca lat siedemdziesiątych i stawało się coraz bardziej bestialskie z biegiem lat, to był dla mnie wciąż pilny powód do działań w samoobronie, a nie z motywu nienawiści do państwa Rosjan. Jeśli jakiś psychopata ubzdurał sobie, że jestem wrogiem numer jeden Związku Radzieckiego, a potem Rosji, to wobec tego problem stwarza ten psychopata, a nie ja. Jeśli agentura moskiewska zainicjowała względem całej Polski tajny plan, to po co psychopata ów swoim bestialstwem, ekstra specjalnym wobec mnie, czynił ze mnie wiecznie dymiący wulkan?

Jak więc Państwo widzicie, sprawa jest mocno osadzona w świecie tajności, wywiadów, służb specjalnych. Istnieje konieczność zajęcia się nią przez specjalistów, rozumiejących różne niuanse tego fachu, posiadających umiejętność prowadzenia walki w świecie tajności i umiejących oceniać powstałe w tym świecie sytuacje, mających rozeznanie w układzie sił. Ponieważ jednak specjaliści nie odpisali na moje pisma, nie zareagowali w żaden sposób, zwracam się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Życie każdego człowieka stwarza mnóstwo problemów, którym trzeba dzień za dniem stawić czoła. Ja też w swoim życiu osobistym mam różne problemy wymagające mojej aktywności i konkretnego działania. Przez całą moją dorosłość uniemożliwiano mi normalne funkcjonowanie ciągłym nękaniem mnie, wyjątkowo sadystycznym. Zakulisowo zaaranżowano dla mnie tzw. „wilczy bilet” w kolejnych miejscach mojej pracy i po urzędach. Wydawano specjalne polecenia odnośnie mojej osoby także w innych środowiskach. Rolę matki wypełniałam w warunkach nie do uwierzenia ciężkich. Składały się na to również inne formy prześladowania, ciągłe dręczenie, napady, kradzieże i inne metody. Z punktu widzenia moich prześladowców, to zapewne jakaś kara. Surowa to kara, skoro ocenić ją można jednym słowem jako gehennę. A sytuację osobistą też miałam trudną, ponieważ wychywałam syna sama. Nie miałam żadnych ustosunkowanych wujków, rodzice byli bezpartyjni, skutkiem czego nie miałam znikąd żadnej pomocy. Byłam sama jako matka i sama w ogóle. Teraz wprawdzie syn jest dorosły, ale wynikają kolejne życiowe problemy, bardzo poważne. I wciąż aktualne jest pytanie: Jakże ja mam funkcjonować?? Chętnie bym zaprosiła jakiegoś urzędnika państwowego do miejsca, gdzie mieszkam, aby przyjrzał się dziełu siatki agenturalnej. Nie drwię absolutnie, bo najzupełniej poważnie, stwierdziłby stan faktyczny wstrząsający. Może by nawet zapytał: Jakże można kazać tak człowiekowi żyć? Jakąż trzeba być bestią, by karać kogoś w ten sposób za cokolwiek?

Z poważaniem:

Bohaterstwo żołnierza polskiego i służb specjalnych

Z góry przepraszam te osoby (Panie i Panów), którzy pomimo wszystko są wobec Ojczyzny fair. Współczesny pracownik służb lub żołnierz, pracujący przy urządzeniach emitujących fale do człowieka walczy w taki sposób, aby się nie narazić innym kolegom tego samego rodzaju służb. Bije i dręczy nie tych kolegów (z pokoju lub budynku obok), lecz ich ofiary. To jest bardzo nowoczesna metoda, nie każdy jest w stanie pojąć jej ideę. Bije i dręczy ofiary, a nie kolegów po fachu, bo ofiara nie ma jak oddać. Kolega po fachu natomiast mógłby oddać, i to z nawiązką. Po co się narażać, no nie? Ważne, aby bić i dręczyć, i tym sposobem zaskarbić sobie ogólny podziw. Tacy to narodowi bohaterowie! To ci dopiero odwaga!

obrazek

Szczyty obłudy w 44 krajach + Niemcy

Broń chemiczna NIE, broń elektromagnetyczna TAK.

Pana Nawalnego bronią chemiczną bić nie wolno, a mnie elektromagnetyczną – wolno.

Niemcy i 44 inne kraje mają 10 dni na odpowiedź na pytanie, przez kogo i dlaczego jestem bita falami elektromagnetycznymi i jak się to ma do wszelkich praw człowieka..

Niemcy i 44 inne kraje wezwały Rosję do udzielenia odpowiedzi na pytania dotyczące próby otrucia w ubiegłym roku opozycyjnego polityka Aleksieja Nawalnego. Moskwa ma na to 10 dni.

Atak na Nawalnego. Moskwa ma 10 dni na odpowiedź. >>

Sen futurystyczny

Śniło mi się, że na naszym globie zaczęło brakować bogactw naturalnych, w tym węgla kamiennego. Niektóre tylko państwa posiadały rozbudowane systemy wytwarzania prądu z naturalnych sił przyrody – słońca, wiatru i zbiorników wody. Pozostałe kraje, w których naukowcy nie wypracowali rewolucyjnego systemu wytwarzania prądu, a rządzący nie zrewolucjonizowali całego systemu państwowego – te kraje w różnym stopniu znalazły się na poziomie wymierania. W państwach, w których sytuacja była najgorsza, ludność zachowywała się jak podczas Wielkiego Głodu na Ukrainie – ludożerstwo stało się sposobem na przetrwanie.

15 A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli.
/Ga 5/

Szklanka

Myję szklankę. Mycie szklanki to nie powinno być takie sobie zwykłe umycie. Mam na uwadze, że niespodziewanie ktoś mnie zaskoczy swoim przybyciem, dlatego chcę być wobec niego uczciwa i podać mu ewentualną kawę lub herbatę w szklance czyściutkiej, pozbawionej wszelkich zarazków. Zawsze, każdorazowo myjąc szklankę mam to na uwadze! Myję ją tak porządnie także dla samej siebie, choć bywa, że licho mnie kusi, by opłukać ją byle jak, skoro to wyłącznie moja szklanka. Ale wtedy błyskawicznie dyscyplinuję siebie myślą, że przecież ktoś może nagle przyjść. W efekcie szklanka musi błyszczeć, a gdy przesuwa się po niej palcem, powinna wydawać charakterystyczny chrobot. Trzymając szklankę z napojem muszę odczuwać zmysłową przyjemność trzymania jej w dłoni.

obrazek

Syndrom hawański

To co w świecie określa się już jako „syndrom hawański”, prokuratura w Nowej Hucie nazywa „schizefrenią paranoidalną”. Do roku 2016 ataków falami nie nazywało się w ogóle żadnym mianem – ataki takie były tematem tabu.

Z gazety internetowej „RMF24” (23 lipca br.) dowiadujemy się, że:

„Syndrom hawański” przejawia się zawrotami głowy, nudnościami, migreną i zanikami pamięci, a po raz pierwszy odnotowany został wśród dyplomatów USA w Hawanie w 2016 roku. Mimo że od tego czasu skarżyło się na niego ponad 100 amerykańskich dyplomatów i ich rodzin m.in. na placówkach w Chinach, Rosji, Austrii, a także w samych USA, powód występowania przypadłości nie jest wyjaśniony.

Dalej w tym samym artykule czytamy, że:

Burns zauważył, że panel amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk w grudniu odkrył, iż powodem dolegliwości może być promieniowanie mikrofalowe, ale ta teoria nie została potwierdzona. Według dyrektora CIA syndrom został wywołany celowo i odpowiedzialna za niego może być Rosja, chociaż na ostateczne wnioski trzeba poczekać w związku z prowadzonym dochodzeniem w tej sprawie.

Z wypowiedzi dyrektora CIA wynika wniosek ten co zwykle: wszystko co złe jest dziełem Rosji, a co dobre – Stanów Zjednoczonych.